Konsultacja medyczna: prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk
Data utworzenia: 1 września 2025
Przeczytasz w: 11 min
Ponad 30, ponad 70, blisko 90%? Jaka jest skuteczność leczenia metodą in vitro? Od czego zależy? Jak należy ją czytać i na co zwrócić uwagę, aby nie dać się oszukać magii liczb. Pacjenci klinik leczenia niepłodności szukają tych informacji, aby znaleźć punkt odniesienia dla siebie. Chcą wiedzieć, jakie szanse na rodzicielstwo da im leczenie metodą in vitro. Na pytania Doroty Białobrzeskiej-Łukaszuk o skuteczność leczenia in vitro – w Polsce, na świecie, w odniesieniu do różnych sytuacji i problemów naszych pacjentów – odpowiada prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, ekspert w dziedzinie leczenia niepłodności.
[KŁ] Skuteczność można definiować na wiele sposobów. Jedni mówią o odsetku pozytywnych testów ciążowych (ciąże biochemiczne), inni o ciążach klinicznych, w których w szóstym tygodniu widać bicie serca płodu. Dla mnie idealnym wskaźnikiem byłoby urodzenie zdrowego dziecka, ale na ten wynik wpływa również przebieg ciąży i poród. Dlatego tak ważne jest, żeby zawsze pytać, jaką definicją posługuje się klinika i w jakiej grupie wiekowej podaje swoje statystyki. Hasła typu „ponad 30%, ponad 70%, blisko 90% skuteczności” bez kontekstu mogą wprowadzać w błąd.
[KŁ] O ciąży biochemicznej świadczy podwyższone stężenie hormonu beta hCG we krwi, podczas gdy ciąża kliniczna jest potwierdzana za pomocą USG, zazwyczaj około szóstego tygodnia. W Klinice INVICTA badamy stężenie hCG już szóstego dnia po transferze blastocysty. Jeśli jego wartość przekroczy 10 IU/l, rokowania są bardzo obiecujące. Niskie stężenie hCG może natomiast sugerować ryzyko poronienia. Wczesny pomiar pozwala na szybkie dostosowanie leczenia podtrzymującego, co zwiększa szanse na sukces. Kliniki, które czekają dwa tygodnie na test ciążowy, nie mają pełnej wiedzy o problemie, co może prowadzić do zawyżania statystyk. Niektóre ośrodki chwalą się wysokimi wskaźnikami implantacji, jednocześnie notując 40-50% poronień – takie dane mogą być mylące.
[KŁ] Skuteczność na transfer określa odsetek ciąż po pojedynczym podaniu zarodka i jest łatwa do zrozumienia, ale wyklucza pacjentki, u których nie udało się uzyskać zarodków. Skuteczność na cykl stymulacji obejmuje wszystkie transfery zarodków uzyskane z jednej procedury pobrania komórek jajowych. Dzięki temu można ocenić efektywność całej stymulacji oraz ograniczyć potrzebę powtarzania kolejnych terapii hormonalnych. Wskaźnik urodzeń jest najważniejszy, ponieważ pokazuje, jaki odsetek terapii zakończył się narodzinami dziecka. Trudno go jednak dokładnie mierzyć, ponieważ trzeba by było śledzić losy pacjentek przez wiele miesięcy po zakończeniu leczenia. W Polsce brakuje centralnego rejestru IVF, dlatego często korzysta się z danych publikowanych przez instytucje takie jak SART (USA) czy HFEA (Wielka Brytania).
[KŁ] Kluczowy jest wiek kobiety – im młodsza pacjentka, tym większa liczba komórek jajowych lepszej jakości. Rezerwę jajnikową ocenia się na podstawie stężenia AMH oraz liczby pęcherzyków antralnych, co pozwala określić potencjał rozrodczy jajników. Ważne jest też badanie fragmentacji DNA plemników, jednak należy pamiętać, że nie wszystkie metody są wiarygodne – najlepsze to SCSA lub test TUNEL. Jeśli fragmentacja przekracza 30 proc., praktycznie nie ma szans na urodzenie zdrowego dziecka, dlatego trzeba stosować odpowiednie techniki separacji. Do oceny szans trzeba wziąć pod uwagę wcześniejsze cykle in vitro, przebieg stymulacji i jakość zarodków. Każda pacjentka ma swój „bagaż” – wiek, rezerwę jajnikową, parametry nasienia partnera – dlatego statystyki bez kontekstu są niewystarczające.
[KŁ] Endometrioza i zespół policystycznych jajników (PCOS) wymagają szczególnego podejścia. Standardowe, krótkie protokoły stymulacji sprawdzają się u wielu pacjentek, ale w przypadku kobiet z tymi schorzeniami często potrzebne są dłuższe i dokładniej dopasowane schematy. Otyłość nie zawsze jest najważniejszym problemem – większe znaczenie ma właściwe przygotowanie metaboliczne. Odkładanie leczenia tylko ze względu na wagę może wręcz pogorszyć rokowania. Kluczowe znaczenie ma również zmiana stylu życia: rzucenie palenia, ograniczenie alkoholu i regularna aktywność fizyczna zwiększają szanse powodzenia terapii.
[KŁ] Tak. Mężczyźni produkują plemniki przez całe życie, a każdy kolejny podział komórkowy zwiększa ryzyko pojawienia się błędów genetycznych. Z wiekiem rośnie więc prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości, które mogą wpływać zarówno na skuteczność leczenia in vitro, jak i na zdrowie dziecka – w tym ryzyko wystąpienia chorób jednogenowych. Dlatego panowie planujący ojcostwo w późniejszym wieku powinni rozważyć wcześniejsze zamrożenie nasienia. Uzupełnieniem diagnostyki są także badania genetyczne typu carrier screening, które pomagają ocenić ryzyko przeniesienia najczęstszych mutacji dziedzicznych na potomstwo (choć nie dotyczą one zmian związanych bezpośrednio z wiekiem ojca).
[KŁ] Diagnostyka preimplantacyjna (PGT) jest coraz powszechniej stosowana – obejmuje ponad 60% procedur w USA. Umożliwia wykrycie nieprawidłowości chromosomalnych (aneuploidii), a coraz częściej także najczęstszych chorób jednogenowych.
Dla kobiet po 40. roku życia prawidłowy genetycznie zarodek daje porównywalne szanse powodzenia jak u znacznie młodszych pacjentek. Bez zastosowania PGT ryzyko poronienia może sięgać nawet 50%, natomiast dzięki tej metodzie – przy odpowiednim wsparciu lutealnym – spada do około 8%.
Kluczowe znaczenie ma to, czy klinika dysponuje własnym laboratorium genetycznym. Współpraca z ośrodkami zewnętrznymi utrudnia bowiem kontrolę jakości i prawidłową interpretację wyników. W praktyce oznacza to, że w placówkach pozbawionych laboratorium genetycznego wielu pacjentów nie powinno być leczonych metodą in vitro, ponieważ odbiera się im szansę na skorzystanie z PGT.
[KŁ] Część komórek jajowych i powstałych z nich zarodków ma nieprawidłowości genetyczne, przez co nie wszystkie są w stanie prawidłowo się rozwinąć. Hodując zarodki do piątej–siódmej doby, czyli do stadium blastocysty, możemy ocenić, które z nich przeszły kluczowy etap aktywacji własnego genomu i mają realny potencjał rozwojowy. Dzięki temu zwiększamy szanse na transfer zdrowego zarodka. Przykładowo pacjentka z dziesięcioma zarodkami na trzecią dobę może mieć tylko jedną blastocystę – ale to właśnie ta blastocysta daje około 50% szans na ciążę. Gdyby wszystkie zarodki przenieść wcześniej, pacjentka musiałaby poddać się wielu transferom bez większej korzyści. Transfer na trzecią dobę rozważa się jedynie w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy jest tylko jeden zarodek i jest to ostatnie podejście pacjentki do procedury.
[KŁ] Jak już wspominałem, w Polsce nie ma oficjalnego, obowiązkowego rejestru IVF, więc kliniki mogą przedstawiać statystyki w różny sposób. Zdarza się, że podają jedynie wybrane dane – np. dotyczące młodszych pacjentek – i na tej podstawie deklarują nawet 90% skuteczności.
Rzetelna klinika powinna osiągać skuteczność na poziomie około 50% we wszystkich grupach wiekowych. Ocena indywidualnych szans zależy jednak od wieku pacjentki, rezerwy jajnikowej, parametrów nasienia oraz przebytych zabiegów. U młodych kobiet z niedrożnością jajowodów i prawidłową rezerwą jajnikową odsetek ten może sięgać nawet 70%.
Starsze pacjentki lub pary z innymi przyczynami niepłodności mogą wymagać dodatkowych metod, takich jak np. diagnostyka preimplantacyjna (PGT), która pozwala wyselekcjonować genetycznie prawidłowe zarodki i w ten sposób zmniejszyć ryzyko poronienia czy chorób genetycznych.
[KŁ] Na przykład taki, często powtarzany przez pacjentki, że im więcej pobranych komórek jajowych, tym większa szansa na ciążę. W rzeczywistości badania kliniczne pokazują, że zarówno kobiety, u których uzyskano kilka komórek jajowych, jak i te z większą ich liczbą, osiągają podobną liczbę blastocyst dobrej jakości. W leczeniu in vitro kluczowa jest jakość komórek, a nie sama liczba.
Mit drugi – aby zajść w ciążę, pacjentka musi schudnąć. Nadmierna masa ciała może wpływać na płodność i przebieg leczenia, ale nie jest jedynym czynnikiem. Znacznie ważniejsze jest ogólne przygotowanie metaboliczne organizmu, a także zmiana stylu życia – rezygnacja z palenia papierosów i ograniczenie alkoholu.
Trzeci mit dotyczy właśnie głębokiej wiary w to, że statystyki określają szanse powodzenia leczenia u konkretnej osoby. Dane statystyczne są przydatne do ogólnej oceny skuteczności metod, ale nie przekładają się bezpośrednio na indywidualne rokowania. Każda para ma inną sytuację medyczną i wymaga spersonalizowanego podejścia.
[KŁ] Po pierwsze – sprawdźcie laboratorium embriologiczne: ilu specjalistów w nim pracuje, jak długo prowadzi się hodowlę zarodków, czy klinika stosuje różne protokoły i monitoruje rozwój zarodka do stadium blastocysty.
Po drugie – zapytajcie o laboratorium genetyczne: czy klinika wykonuje diagnostykę preimplantacyjną na miejscu i jakie badania są dostępne.
Po trzecie – poproście o szczegółowy raport z każdego cyklu, zawierający liczbę i jakość pobranych komórek, liczbę zapłodnionych komórek, opis rozwoju zarodków dzień po dniu oraz wyniki badań PGT. Taki dokument pozwala wyciągnąć wnioski nawet wtedy, gdy leczenie nie zakończy się powodzeniem.
I najważniejsze – nie zmieniajcie kliniki po każdej nieudanej próbie. Kontynuacja terapii w jednym ośrodku umożliwia dokładniejszą analizę danych i znacząco obniża koszty.
Poczytaj więcej