Data aktualizacji: 13 sierpnia 2026
Data utworzenia: 17 sierpnia 2026
Przeczytasz w: 21 min
O niepłodności najczęściej mówi się w kontekście kobiety. To ona nie może zajść w ciążę, musi wykonać badania, przejść skomplikowane procedury medyczne i cierpi. Męskie emocje są w tym procesie często ciche, schowane, a przecież też ważne. Jak mężczyzna może zadbać nie tylko o partnerkę, ale i o siebie? Jak rozmawiać z partnerem o niepłodności, żeby nie stracił swojej pewności siebie? O tym opowiedziała nam mgr Dorota Szymańska – psycholog z NAMI Resortu Medycznego i Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Bydgoszczy. Rozmowę poprowadziła Dorota Białobrzeska-Łukaszuk – Prezes Zarządu Grupy INVICTA.
[DS] Rzeczywiście coś w tym jest. Wiele zabiegów i procedur dotyczy ciała kobiety, co powoduje, że mężczyzna, jakby z zasady, jest tą osobą wspierającą, stojącą z boku partnerki.
[DS] To podejście medyczne, ale za tym stoi cały drugi człowiek ze swoimi przeżyciami, emocjami i, w którego życiu też dzieje się coś bardzo ważnego. Przecież razem z partnerką starają się spełnić jedno z najważniejszych życiowych marzeń, ale przez to, że większość tych zabiegów dotyczy ciała kobiety, to rzeczywiście on jest w tym drugim rzędzie.
Rola kulturowa stawiana mężczyźnie też nie pomaga, bo trochę narzuca takie podejście: „Jakie moje emocje? Przecież ja tu jestem od wspierania emocji partnerki, a nie od zastanawiania się, co ja czuję”. Większość panów, których pytam w gabinecie o to, jaką teraz czują emocję, odpowiada „No źle się czuję”. Źle, czyli jak? Wtedy jest ten moment zastanowienia, żeby w ogóle nazwać tę emocję.
[DS] Nie trenujemy chłopców w mówieniu, jak się czują. Panowie rzeczywiście trudniej odnajdują to właściwe słowo: czy to jest złość, czy smutek, czy żal, czy jeszcze coś innego. I to też na pewno powoduje, że po prostu mniej o sobie mówią, więc również o ich emocjach i o nich samych mniej słychać w całym procesie.
[DS] Myślę, że partnerzy przeżywają podobnie cały proces leczenia. To, co czują, gdy się udaje, gdy przychodzi nadzieja, gdy doświadczają porażki – to są podobne palety emocji, tylko może inaczej wyrażane.
Może Cię zainteresować: In vitro a emocje. Jak poradzić sobie z oczekiwaniem na efekty leczenia?
[DS] Na pewno. Panowie sami o tym mówią. Sytuacja, w której to oni są niepłodni, w której za brak potomstwa odpowiada problem medyczny po ich stronie, to dla nich bardzo trudny moment. Męskość i płodność – tu często w kulturze stawia się znak równości. Funkcjonuje taki kod, przekaz społeczny, że to jest to samo, więc informacja o tym, że mężczyzna mierzy się z niepłodnością, jest dla niego trudna.
Najczęściej panowie, którzy pogodzili się już z diagnozą i rozpoczęli leczenie męskiej niepłodności, mówią o objawach depresji, których wtedy doświadczali. To pokazuje, jak głęboko odczuwają te emocje i jak duży jest to problem, bo, jeżeli mówimy o depresji, to mówimy o kimś, kto potrzebuje pomocy.
[DS] To, co możemy dzisiaj zrobić to zastanowić się, skąd taka reakcja u mężczyzn. Takie „Rób kochanie to wszystko, ja się zgadzam, ale mnie w to nie angażuj”. Myślę, że w większości przypadków, gdzieś na dnie jest lęk, a z lękiem można sobie różnie radzić. Można zrobić wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy albo odsuwać ten moment, bo kiedy diagnoza już padnie, nie da się tego cofnąć – nie można dłużej żyć nadzieją, że to nieprawda. To moment konfrontacji ze swoim marzeniem i wizerunkiem – moment trudny na wielu poziomach.
Odwlekanie jest jedną ze strategii, które mężczyźni stosują w sytuacjach niepłodności czy stresu. Najczęstsza jest izolacja. Zamykanie emocji w sobie i niewypuszczanie ich na zewnątrz. „Ja nie chcę o tym rozmawiać. Partnerka za mną chodzi, prosi, chce rozmawiać i nie rozumie, czemu ja milczę, a ja nie chcę o tym mówić. Ja chcę się od tego odciąć, chcę włączyć grę i przez chwilę o tym nie myśleć albo zaangażować się w pracę i przez chwilę o tym nie myśleć”.
Partnerki często nie rozumieją strategii radzenia sobie z emocjami, które wybierają panowie i po obu stronach rodzi się pewna uraza. Partnerka mówi, czemu ty ze mną nie rozmawiasz, a partner marzy, żeby przestać wreszcie o tym rozmawiać. Ona często dąży do uspokojenia dzięki rozmowie, a on przez jej brak.
[DS] Spotkanie wymaga uważności na siebie nawzajem i dostrzegania sygnałów, które partner nam wysyła – przyjrzenia się temu, co się z nim dzieje z taką wiarą, że to nie jest przeciwko mnie, tylko być może druga strona przeżywa coś trudnego.
Konieczna jest duża uważność na słowa. Nie stosujemy żadnego „to jest twój problem”, tylko „nasz problem”. Pięknie pokazała to kiedyś w gabinecie jedna z pań, a właściwie para. Pan został do tych badań przekonany i powiedział, że to, co dla niego było najbardziej wspierające, to to, że partnerka mówiła: „Kochanie, kocham Cię. Chcemy wspólnie dziecka w naszej rodzinie. Porozmawiajmy o tym, jak ja mogę Ci pomóc, czego potrzebujesz. To jest coś, z czym sobie poradzimy razem”.
Czyli niewskazywanie palcem, że to twoja wina i nieszantażowanie, że przez ciebie stoimy w miejscu od paru miesięcy, bo nie zgadzasz się na badanie, a gdybyś mnie kochał, to byś się zgodził. W zamian mówienie o swoich emocjach, o tym, czego potrzebujemy, żeby pokazać partnerowi, co się z nami dzieje, ale spokojnie ubierając to w słowa i dając pole wyboru.
Panowie mówią, że potrzebują kilku rzeczy: m.in. poszanowania intymności. Warto pamiętać, że niepłodność to głęboko intymna sprawa. Potrzebują też konkretów, czyli rozmawiania językiem faktów oraz dania pola do tych emocji, do powiedzenia „Gorzej się teraz czuję, nie chcę o tym rozmawiać”.
[DS] Podobnie jest z badaniami par w sytuacji niepłodności. Rzeczywiście emocje obu stron są ze sobą połączone i działają na nas kojąco. Jeżeli druga strona sobie radzi, to nam wtedy też jest lżej. Cenna jest również rozmowa i wspólne szukanie rozwiązania czy kompromisów.
I żeby jeszcze odczarować przekonanie, że tylko partnerka może coś w tej trudnej sytuacji zrobić, warto pamiętać o dużej roli personelu medycznego i tego, w jaki sposób mężczyzna dowie się o męskiej niepłodności. Panowie w gabinecie często mówią, że, oprócz wsparcia partnerki, najbardziej pomogło im to, że lekarz, z którym rozmawiali, przedstawiał diagnozę w pozytywny sposób – czyli jest tak i teraz możemy zrobić z tym to, to i to.
[DS] To strategia radzenia sobie z emocjami przez działanie. Robię coś w kierunku, na którym mi zależy. Pomaga też naturalny autorytet lekarzy, którzy mogą posiłkować się choćby statystykami, pokazując, która droga w tym momencie jest najlepsza, najmniej kosztowna emocjonalnie. Również ponowne udanie się do specjalisty razem, żeby o tym porozmawiać, może być rozwiązaniem.
[DS] Powiedziałabym, że w paniach jest więcej zgody na to, żeby okazać swoje emocje w gabinecie. Łatwiej mówią o tym, jak się czują. Nie wiem, czy łatwiej im wewnątrz, ale szybciej mogę to usłyszeć – jak kobieta się czuje, z czym jej źle, jakie myśli jej ciążą. Panowie długo stoją na pozycji „wszystko jest okej, radzę sobie”.
Jest też pewna pozycja panów, która często mnie głęboko wzrusza. To, nawet takie drobne, gesty wsparcia dla partnerki, wręcz odwrócenie całego ciała, żeby być uważnym na to, jak partnerka reaguje, jak się czuje, czy nie wymaga wsparcia. To pokazuje, jaką rolę obierają mężczyźni – rolę kogoś, kto okazuje wsparcie osobie, którą kocha, a jednocześnie własne emocje odkłada na później.
To bywa zgubne, bo jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak się czujemy, to nie wiemy też, co robimy z tymi emocjami, a czasami to są mało rozsądne rzeczy – miłe, ale zdejmujące z nas napięcie tylko na chwilę. Wszyscy mamy takie strategie. Sięgamy po słodycze, alkohol, gry, jakieś portale, zatapiamy się w świecie wirtualnym albo w pracy, sięgamy po różnego typu uzależnienia, bo to daje odcięcie i w tym sensie ulgę, choć długofalowo nie jesteśmy wcale w tym punkcie życia, w którym chcielibyśmy być. To ulga, która dużo nas kosztuje. Po chwili przychodzi świadomość, że nie idziemy drogą, która jest dla nas ważna, tylko tą, która jest łatwiejsza.
[DS] Mogę się tu posiłkować badaniami na temat tego, co działa u mężczyzn w sytuacjach niepłodności i nie będzie to zaskoczeniem. To mówienie o swoich emocjach, bo choć jest trudne, naprawdę pomaga. Pomaga też nauka asertywności – żeby stawiać granice, kiedy coś mnie rani, wyjaśniając, co w tej sytuacji jest dla mnie trudne i jaką prośbę mam do drugiej strony.
Pomagają treningi oddechowe, relaksacje, prosty sport i inne aktywności, które powodują, że nie koncentruję się na napięciu, ale sięgam po rzeczy, które to napięcie zdejmują. Jeden pan opowiadał mi w gabinecie, że po prostu idzie na bardzo długi spacer. Słyszałam też o panu, który specjalnie parkuje samochód bardzo daleko, żeby musieć zafundować sobie taki spacer do domu i to jest dla niego moment wytchnienia. Niektórzy wędkują. Znam pana, dla którego największym źródłem odstresowania było ubranie się, wejście do zimnej rzeki i cała sobota tylko dla siebie – żeby złowić parę ryb. Inni naprawiają motor. Możemy radzić mężczyznom, żeby uważnie sprawdzali, co sprawia im frajdę i czasami dawali sobie to coś, jeśli jest to dla nich długofalowo zdrowe i dobre.
[DS] Bardzo ważne jest, żeby mieć chociaż jedną osobę, z którą mogę się podzielić tym, co przeżywam. Dla panów czasem jest to przyjaciel, czasem ktoś z rodziny, a czasami jakieś anonimowe forum, ale zawsze chodzi o możliwość wypowiedzenia tych emocji.
Wiemy, że duży wpływ na to, czy dobrze radzimy sobie z emocjami, ma wsparcie innych osób. I nawet nie chodzi o to, czy ktoś potrafi nam coś doradzić, ale czy po prostu słucha, czy jest obok, kiedy mówimy. Jeśli ktoś nie jest psychologiem, a chce wspierać drugą osobę, która przeżywa coś trudnego, to wskazania Światowej Organizacji Zdrowia są takie: najpierw popatrz, co się z tą osobą dzieje, w jakim jest stanie, czy jej ciało wysyła jakieś sygnały, czy pojawia się drżenie głosu czy smutek; posłuchaj tego, co mówi, także między wierszami; daj miejsce na wypowiedzenie emocji i podziękuj za to, że Ci to powiedziała.
Jeżeli partner podzieli się czymś trudnym, na przykład powie, że trudno mu dostosować się do wskazań lekarza, to, zamiast zareagować „Jak to ci trudno? Przecież to jest ważne!”, warto powiedzieć: „Dziękuję, że mi to powiedziałeś. To rzeczywiście jest trudne”. Uznajmy te emocje i powiedzmy jeszcze coś wspierającego, coś głęboko prawdziwego, na przykład: „Znamy się tyle lat. Wiem, że jesteś bardzo wytrwały i dążysz do tego, na czym Ci zależy”. Możemy próbować szukać zasobów, na których można się oprzeć.
Może Cię zainteresować: Jak rozmawiać o niepłodności i in vitro? Psycholog radzi
To, co mogą zrobić panie, to zapraszać do tego rozpoznania emocji, ale też nie sprowadzać wszystkiego do starań o dziecko i rozmów o tym. Jesteśmy parą. Przed staraniami o dziecko coś nas fascynowało, coś w sobie lubimy, mamy jakiś wspólny sposób spędzania czasu. Okazujmy sobie życzliwość, czułość, rozmawiajmy o czymś innym, bo nasze życie ma też inne cele.
Znajdźmy moment w ciągu dnia, w którym porozmawiamy we dwójkę i to nie o problemach z płodnością. Spędźmy razem chwilę, która będzie miła – wspólna kawa rano albo herbata wieczorem. Jeśli wcześniej tego nie robiliśmy, to może być z początku trudne, ale jeżeli okaże się przyjemne, to jest szansa, że z nami zostanie. Myślę, że w ogóle dobrym nawykiem jest czas, w którym robimy wspólnie coś, co nas cieszy.
[DS] Na ogół jesteśmy nieufni, kiedy robimy coś nowego, a zarówno dla panów, jak i dla kobiet, jest to coś nowego. Potrzeba zrozumienia, co się ze mną dzieje i co tu się będzie działo, sprawia, że panowie pojawiają się w gabinecie nieufni.
[DS] Mówią całą mową swojego ciała, a czasem prośbą o konkrety. Odpowiadam na to, bo sama chciałabym, żeby ktoś na to odpowiedział, gdybym była na ich miejscu. Zauważyłam, że panowie dają się zaprosić do wielu ćwiczeń, zapisują sobie literaturę, która może im się przydać, ale muszą rozumieć, po co to się dzieje. Jeżeli chcemy wprowadzić trening oddechowy, musimy sobie najpierw wyjaśnić, po co jest ten oddech, co ma się wydarzyć, a potem sprawdzamy, czy to się rzeczywiście zadziało. To daje poczucie, że rozumiem, kto mnie prowadzi, po co i dokąd.
[DS] Bardzo trudno powiedzieć coś trafnego osobie, która nie otworzy się na tyle, żeby ujawnić, co jest dla niej trudne, z czym się mierzy. Psycholog nie czyta w myślach. Natomiast, jeżeli przyjdziemy i powiemy: czuję za duże napięcie, nie mogę spać, budzę się za wcześnie, czuję się smutny, przygnębiony i właściwie nic mnie nie cieszy – to możemy się temu przyglądać, obserwować, w jakich sytuacjach się to dzieje i wypracować rozwiązania.
[DS] Oczywiście może. To jest pytanie o cel, jaki sobie postawimy. Czasami, żeby zrobić coś skutecznego, wystarczy jedno lub dwa spotkania i to najczęstszy scenariusz w przypadku psychologicznego wsparcia w samym procesie leczenia niepłodności. Raczej nie pracujemy miesiącami, chyba że niepłodność wywołała depresję, która wymaga dłuższego leczenia, czasem też farmakologicznego. Jako psychoterapeuta wiem również, że praca trwa dłużej, jeśli niepłodność nałożyła się na wcześniejsze trudne przeżycia – wtedy problem sięga głębiej.
[DS] Czasami prostą psychoedukację. Świadomość, że to, jak się czuję, jest pod dużym wpływem tego, jak myślę – że moje myśli, emocje i ciało są razem. Także różne techniki pomagające sobie poradzić ze sposobem myślenia i wprowadzające w ciało więcej relaksu. Więcej spokoju dla układu nerwowego pozwala łatwiej zasnąć i łatwiej znosić sytuacje, gdy mężczyzna jest sam ze swoimi myślami i zaczyna go to przerastać. To rzeczy, które często można zrobić już na jednym spotkaniu.
[DS] Myślę, że trzeba sobie zadać kilka pytań. Po pierwsze: co się dzieje z moim partnerem? Mamy jako para wspólny system wartości, chcemy, żeby pojawiło się dziecko, więc porozmawiajmy o tym – czy na pewno nam obojgu na tym zależy, czy to jest dla niego ważne? Przede wszystkim zobaczmy, czy partner jest w tej chwili gotowy na tę drogę leczenia.
Drugie pytanie, które warto zadać, to czy to jest dobry moment dla naszego partnera – życiowo i zawodowo. Czy to, jak reaguje w rozmowach na ten temat, jest powiązane z tym, co dzieje się u niego w pracy? Co myśli o naszych wspólnych finansach? Czym się martwi albo co przeżywa w innym obszarze życia? Być może ta szersza perspektywa coś nam podpowie – wskaże, jak rozmawiać i co uwzględnić w tym obrazie.
Jeżeli mówimy o już zdiagnozowanej niepłodności i o odmowie dalszej pracy ze strony partnera, to na pewno warto przyjrzeć się temu, czy nie ma on objawów depresji. Mówimy o obniżonym nastroju, nagłej utracie zainteresowania rzeczami, które wcześniej go cieszyły, trudnościach ze snem, poczuciu winy, smutku, przygnębieniu. To dla uważnej partnerki widoczne zmiany w zachowaniu.
Jeżeli dzieje się coś niepokojącego, to może być moment na sięgnięcie po skalę depresji Becka, jako testu dostępnego bezpłatnie w Internecie, który może podpowiedzieć, czy nadeszła pora na konsultację ze specjalistą. Nasz partner jest osobną istotą, osobnym człowiekiem, który może odmówić i ma do tego prawo. Uważność na niego, jego potrzeby, jego zachowania pozwoli nam zapraszać go do różnych działań nie z presją, ale z troską.
A jeśli partner stanowczo odmawia przez dłuższy czas, kiedy w rozmowach świadomie mówi „Ja tego dalej nie chcę”, tym ważnym pytaniem będzie, czy namowy wciąż służą naszej relacji. Czy na pewno chcemy siłowo, za wszelką cenę, zmuszać do tego partnera? Myślę, że wtedy możemy po prostu tracić tę relację. Ten moment przyjrzenia się temu, co to robi z nami jako parą, jest trudny, ale nie możemy go pomijać.
[DS] Jeżeli pojawi się między nami takie pęknięcie, nie możemy udawać, że go nie ma. Warto o nim rozmawiać – o tym, jak wygląda, dlaczego się pojawiło i na ile możemy się do siebie zbliżyć, pomimo różnic w naszych wartościach. Zamykanie oczu nie uzdrowi naszej relacji. Nie zrobi tego także dziecko ani sam proces starania się o nie, mimo że zaczniemy robić coś, na czym zależało nam od dłuższego czasu.
[DS] Że ich emocje też są ważne i, że nie są z nimi sami. Zasługują na to, żeby wziąć pod uwagę również ich emocje, zrozumieć je, znaleźć przestrzeń i na nie. To wszystko przyniesie korzyść i dla nich i dla partnerki.
Kiedy mężczyzna odmawia udziału w leczeniu niepłodności, często nie chodzi o brak chęci, a o ogromny lęk przed oceną. Wsparcie partnerki jest niezwykle ważne, choć zdarza się, że może być niewystarczające. Dlatego warto sięgać po pomoc profesjonalisty – psychologa, który w klinice leczenia niepłodności powinien być dostępny dla pacjentów. Korzystajcie z tej pomocy.
Poczytaj więcej